Co Mama Muminka ma w torebce?

Książka, kino, teatr, muzyka, telewizja...
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 1248
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Co Mama Muminka ma w torebce?

Post autor: Hebius » 29-08-2019 15:48:36

Jednak muszę reaktywować ten topik. Tym razem też zaczniemy mądrze, od wklejenia całego tekstu Kingi Dunin, bo internetowe linki mają w zwyczaju wygasać.

Obrazek
Co Mamusia ma w torebce?

Mama Muminka jest kwintesencją marzeń o poczuciu egzystencjalnego bezpieczeństwa. Jest zawsze na miejscu, otuli, przytuli, zrozumie i da cukierek. Żeby być zdolną do zaoferowania darów, sama musi być silna, nie bać się, akceptować siebie i wszystkich swoich podopiecznych. Jednym z atrybutów greckiej Demeter był kosz. Podobno podczas misteriów eleuzyjskich można było, zaglądając do niego, doznać mistycznego olśnienia, nie wiemy jednak, co też było w nim widać. Atrybutem Mamy Muminka jest torebka, ale co w niej nosi, tego też dokładnie nie wiadomo. Zapewne coś, co zawsze musi mieć ze sobą, lecz nikomu nie chce pokazać, czyli coś, czego do końca nie jest w stanie pomieścić jej świat. Zanim pogrzebiemy w torebce, powinniśmy się temu zatem nieco przyjrzeć.

Dolina Muminków jest matriarchalną krainą rządzoną przez symbolicznego Tatę. Tata w swoim pokoju, o którym dowiadujemy się, że jest miejscem nadającym się do tego, żeby przebywać w nim w samotności, pisze pamiętniki. To on rządzi słowem, czyli logosem, i to on tworzy linearne narracje. Opowiada, co się wydarzyło, zanim spotkał Mamę Muminka, a wtedy dopiero wszystko się zaczęło… Nad tym wszystkim panuje jednak Ona. Tu czas ma charakter cykliczny, jego rytm wyznaczają kolejne pory zimowego snu. Mama krząta się po domu i ogrodzie, w niewymuszony sposób podtrzymując naturalny ład. Nigdy nie jest zła ani zmęczona. Pogwizduje pod nosem, a w ręku ściska torebkę. I utrzymuje Tatę w poczuciu, że to on jest szefem. W swoim ogrodzie dała mu jedną grządkę, tytoniową. Kiedy on powołuje się na wiedzę z encyklopedii, Mama grzecznie słucha, a następnie sięga do starych notatek babuni albo własnej intuicji. Kiedy ona gasi pożar, jemu pozwala zostać strażakiem.

Mama Muminka jest istotą kompletnie aseksualną. Jeśli nawet jest boginią matriarchalnego świata, to jest to bogini wykastrowana. Nie ma mlekiem nabrzmiałych piersi, waginy wołającej o nasienie, prawdziwych życiodajnych mocy. Nawet nie dzieli łóżka ze swoim mężem, śpią bowiem w oddzielnych pokojach. Nie jest matką, która rodzi, tylko mamusią. Wśród stworków rodzaju żeńskiego zamieszkujących Dolinę Muminków i okolice możemy obok mamuś i przyszłych mamuś (Migotka!) spotkać jeszcze zdziwaczałe stare panny, takie jak Filifionka, oraz niezależne dziewoje w rodzaju Mimbli. Warto o tym pamiętać: przeniknięty mamusiowatym fantazmatem świat Muminków jest tak przytulny między innymi dlatego, że wygnany został z niego Eros. A Muminki prawdopodobnie nie przechodzą fazy edypalnej. Natomiast torebka może być po prostu symbolem waginy, wypartych pragnień seksualnych.

Mama Muminka jest kwintesencją naszych marzeń o poczuciu egzystencjalnego bezpieczeństwa. Jest zawsze na miejscu, otuli, przytuli, zrozumie i da cukierek. Po to jednak, żeby być zdolną do zaoferowania tych darów, musi sama być silna, nie bać się, akceptować siebie i wszystkich swoich podopiecznych. Wszystko to, co daje, jest dzięki temu idealnie dostosowane do potrzeb obdarowywanych. I do pełnego bezpieczeństwa dodaje drugą pożądaną wartość, jaką jest wolność. Mama Muminka nie stawia żądań ani barier, pozwalając każdemu na samorealizację. Zarządza w swoim świecie emocjami. Rozumie uczucia innych i nie powstrzymuje nikogo przed ich okazywaniem. Co ważne, zezwala też na złość i agresję. Pozwala każdemu w każdej chwili odejść i być wolnym, nie martwiąc się o niego, a więc nie wywołując poczucia winy. W harmonijny sposób zaspokaja potrzeby, które w realnym świecie często pozostają ze sobą w konflikcie. Wszystkie opowieści o Muminkach podporządkowane są swoistej dialektyce wolności i bezpieczeństwa. Po to, żeby smakować wolność, trzeba czuć się bezpiecznym, a żeby nie udławić się bezpieczeństwem, trzeba czuć się wolnym. Ale to świat Mamy jest przede wszystkim bezpieczny, Tata zaś wyprowadza nas w świat wolności.

We współczesnej popkulturze psychologicznej możemy spotkać czarną wersję tej opowieści. Jej bohaterką jest Toksyczna Matka, zaborcza, perfekcjonistyczna i kastrująca, a towarzyszy jej Nieobecny Ojciec, pozostający jednak władcą. Toksyczna matka to pełna lęków i kompleksów perfekcjonistka, która daje tylko pozory troski i miłości, karmi na siłę i nie może dać poczucia bezpieczeństwa, bo sama nieustannie się boi.Między Mamusią Muminka i Toksyczną Matką usadowiona jest Matka Realna, nie wyidealizowana, ale też nie demoniczna. Mój ulubiony tom „Dolina Muminków w listopadzie” jest próbą urealnienia idealnego obrazu, niezbędną w procesie dojrzewania. To tutaj dowiadujemy się, że Mama czasem bywa zła, czasem potrzebuje samotności i ma marzenia, których nikt nie zna, i my ich także nie poznamy. Co z tym wszystkim na co dzień robi? Upycha w torebce.

Ze świata Mamy może nas wyprowadzić jedynie Tata. Ona potrafi tylko westchnąć: „Szkoda, że mamy nie mogą sobie pójść, kiedy im się spodoba, i spać poza domem”. Mamy jeżdżą co najwyżej na wycieczki i pikniki, prawdziwe wyprawy są jednak domeną Tatusiów. Poza Doliną Tata odzyskuje swoją moc. Jest przewodnikiem, opiekunem, żywicielem, a także kimś, kto stara się zrozumieć i nazwać. Swego pragnienia zmierzenia się ze światem nie musi ukrywać w torebce. On jedyny odczuwa realny konflikt między bezpieczeństwem i wolnością. Rozwiązuje go jednak, kiedy po swojej wielkie wyprawie z Hatifnatami w poszukiwaniu wolności i swego ja, odkrywa, że prawdziwa wolność jest w domu. Bo Dolina Mamusi zasysa, do niej zawsze się wraca. Mama ma ją zresztą zawsze ze sobą, wszędzie rozłoży pościel, wyciągnie mosiężny garnek i ugotuje ziemniaki. Tata Muminka w Dolinie jest wykastrowany ze swojej mocy, z mamą moc jest zawsze. Jej panowanie jest jednak idealnie przezroczyste. Może właśnie dlatego, że jej potrzeby zostały tak głęboko schowane w torebce i nikomu nie zagrażają. Również jej potrzeba władzy. To na tej ofierze zbudowane zostaje bezpieczeństwo innych. I dlatego każdy chce mieć taką mamę, a bardzo mało kto chce nią być.

A poza tym mama ma w torebce scyzoryk z małymi nożyczkami, których prawie nigdy nie używa

Kinga Dunin, Co Mamusia ma w torebce?
Tygodnik Powszechny, nr 15 (3014) z 15 kwietnia 2007.
:pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride:

Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 1248
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Co Mama Muminka ma w torebce?

Post autor: Hebius » 31-08-2019 16:59:13

W mojej wiejskiej bibliotece nie było pełnego kompletu Muminków. Brakowało między innymi tomiku "W Dolinie Muminków", przez co rzecz poznałem dopiero jako człowiek dorosły i może dlatego uważam za najbardziej dziecinną, lubię najmniej z całego cyklu i chyba czytałem tylko jeden raz.

Ostatnie upalne dni lata nie sprzyjają trudniejszej lekturze, postanowiłem więc sobie odświeżyć coś z muminkowego kanonu. Padło na w/w tytuł. A tam na stronach 157-158 (wydanie jubileuszowe, na 100-lecie urodzin Tove Jansson; rozdział ostatni) można przeczytać:
[Muminek] zastał mamę siedzącą na kanapie w salonie. Wyglądała na bardzo zmartwioną.
- Co się stało? - zapytał Muminek.
- Stało się coś okropnego, kochanie - odparła Mama Muminka. - Zginęła mi torebka. Nie mogę dać sobie rady bez niej! Szukałam jej już wszędzie, ale nie znalazłam!
- To straszne! - odparł Muminek. - Musimy ci ją odnaleźć.
Wszczęto gorączkowe poszukiwania. Tylko Piżmowiec odmówił udziału w nich.
- Ze wszystkich niepotrzebnych rzeczy - powiedział - torebki są najbardziej niepotrzebne. Zastanówcie się tylko. Czas płynie i dni mijają zupełnie tak samo, niezależnie od tego czy Mama Muminka ma torebkę, czy nie.
- To jest ogromna różnica - powiedział Tatuś Muminka. - Przyznam się, że czuję się zupełnie obco wobec Mamy Muminka, gdy nie ma torebki. Nigdy jeszcze nie widziałem jej bez torebki.
- Czy dużo rzeczy w niej było? - zapytał Migotek.
- Nie - odpowiedziała Mama Muminka. - Tylko to, co nagle może się okazać potrzebne. Zapasowe pończochy, cukierki, druty, proszki od bólu żołądka i takie różne drobiazgi.
Jak widać zawartość torebki Mamy Muminka to żadna tajemnica. Fakt, nie wiemy do końca co w niej jest, ale to raczej nie dlatego, że Mama Muminka ma jakieś opory przed pokazywaniem/mówieniem o jej zawartości, ale przez to, że ma w niej taki mały pierdolnik z wszystkim potrzebnym, czego sama by pewnie nie potrafiła wymienić.

Można jeszcze dodać, że torebka jest brązowa, "z czterema kieszonkami i lusterkiem".

A przy okazji, nie dość, że nadal mamy tylko jeden przekład (Ireny Szuch-Wyszomirskiej) "W Dolinie Muminków", to nawet w ładnym wydaniu jubileuszowym nie ma pełnego kompletu ilustracji związanych z powieścią. W tomie "Wszystko o Muminkach" wydanym u naszych wschodnich sąsiadów w 2015 roku znalazłem dwa dodatkowe drobiazgi:
Obrazek
(w rozdziale pierwszym:
załamany Paszczak skompletowaniem zbioru znaczków)
Obrazek
(w rozdziale czwartym:
kula znaleziona przez Muminka na Samotnej Wyspie)
:pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride:

Awatar użytkownika
Czartogromski
Posty: 635
Rejestracja: 22-07-2018 10:10:25
Lokalizacja: Kufszynek
Kontakt:

Re: Co Mama Muminka ma w torebce?

Post autor: Czartogromski » 13-09-2019 19:14:48

Obrazek
Hanna Dymel-Trzebiatowska: Filozoficzne i translatoryczne wędrówki po Dolinie Muminków
Książka Hanny Dymel-Trzcbiatowskicj jest wybitnym dziełem naukowym, wykraczającym daleko poza standardy tego typu rozpraw. Autorka prowadzi rozpoznania w sposób fascynujący czytelnika, zachęcając go do własnych dociekań i refleksji. Odczytuje cykl Tove Jansson przez pryzmat kontekstów filozoficznych i problemów translatorskich, znajdując w obu perspektywach materiał pozwalający interpretować zjawisko wieloadresowości literatury dziecięcej. Z detektywistyczną dociekliwością śledzi w Dolinie Muminków ślady filozoficznych lektur pisarki, echa sporów intelektualnych jej czasów oraz doświadczenia biograficzne autorki — na tej podstawie dowodzi, że cykl jest rozbudowaną w wielu kierunkach rozprawą, w której co prawda nie ma spójnego systemu filozoficznego, ale jest ogromny potencjał refleksyjny stymulujący wrażliwość i empatię lekturową hipotetycznych odbiorców.
Z recenzji prof. dr. hab. Grzegorza Leszczyńskiego
Spis treści i fragment - kilk>>>>
Znośność bytu jest nielekka

Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 1248
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Co Mama Muminka ma w torebce?

Post autor: Hebius » 13-09-2019 20:20:15

Zapowiada się ciekawie, przynajmniej w tej części translatorskiej.
:pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride: :pride:

ODPOWIEDZ